Pijana Daje Cipy. Oryginalny. Blond MILF Jocelyn wygląda gorąco w swojej sukience, ale wygląda jeszcze lepiej, gdy daje ci POV ruchanie między swoimi naturalnymi cycami. Oglądaj, jak jeździ na twoim kutasie swoim wielkim, okrągłym tyłkiem, aż do momentu, gdy spuszczasz jej się na twar. Poczuj dreszczyk emocji, jakiej dostarcza
Similar searches nauczycielka z uczniem seksowna mamuśka po 30 z kolegą syna polskie nastolatki dziadek z nastolatka pijana mama dojrzale mama i chłopiec teściowa mloda kolezanka mamy padres espanoles gorąca mama polskie filmy porno podrywaczki sex z teściową dołącza do szwagierki w
Zaloguj się. Zapamiętaj mnie Nie zalecane na współdzielonych komputerach. Koleżanka z pracy nie daje mi żyć Przez Gość Magda, Sierpień 26, 2019 w Dyskusja ogólna.
Stworzyli silną rodzinę i doczekali się syna Krzysztofa, który w tym roku skończy 4 lata. Iza Janachowska zaczęła remontować swój dom, a w kuchni zainstalowała nowy ekspres do kawy. Jej mężowi nie spodobało się, gdy zobaczył, że ekspres do kawy zawiera ziarenka wanilii.
Obejrzyj filmy porno z Kolezanka, za darmo tutaj na Pornhub.com. Odkryj rosnącą kolekcję wysokiej jakości klipów XXX oraz filmów z Najbardziej trafne. Żaden inny serwis pornograficzny nie jest w stanie pochwalić się tak dużą ilością filmów o tematyce Kolezanka co najpopularniejszy Pornhub! Przejrzyj naszą imponującą kolekcję
Śni mi się koleżanka która mi się podoba co to oznacza. Śni mi się że przytulamy się obejmuje ją daje mi buziaki w policzek chodzimy za rękę te sny są takie realne że nieraz po przebudzeniu zastanawiam się czy to na pewno był sen ;P.Znamy się z koleżnką od 1 gimnazjum teraz jesteśmy w 3 liceum i technikum.
. Mam na imię Tamara, mam 29 lat. Boję się mężczyzn z obgryzionymi do połowy paznokciami. Takie miał mój kuzyn. Podduszał mnie dłońmi, kiedy gwałcił. Pierwszy raz zrobił to, gdy miałam 11 lat. Śnię o tym niemal co noc. Dlatego boję się ciemności. Pierwszy raz przyszedł do mojego łóżka, gdy skończyłam 10 lat. Obejrzał wtedy film z dorosłymi o ludziach, którzy umierają na raka. Tak zmarła jego mama, moja ukochana ciocia. Wtedy wieczorem powiedział, że boi się spać sam. Pozwolili mu położyć się do mnie. Miałam 10 lat, a on 15. Kiedy wszyscy usnęli, zaczął mnie dotykać. Zesztywniałam. Nie wiedziałam, co mi robi, co się dzieje. Wtedy tylko mnie zaczął we mnie wkładać różne rzeczy. Trzonek latarki, kredki, palce. Przychodził prawie co noc. Nauczył się chodzić na palcach po deskach podłogi tak, żeby nie skrzypiały. Kiedy próbowałam się wyrywać, straszył domem dziecka albo ojcem. Taty bałam się wtedy bardziej niż jego. Kiedy byłam dzieckiem, nim rodzice się rozwiedli, tata strasznie mnie bił i krzyczał. Wydawało mi się, że najgorsze, co może mi się zdarzyć, to do niego wrócić. Więc milczałam. A mój kuzyn pozwalał sobie na coraz więcej. Kiedyś była u nas babcia. Przy niej wsadził rękę pod kołdrę, którą się okryłam i dotykał. Uciszył mnie gestem. 'Potwornie się go piękny dzień...oparta o łóżko rodziców...od tyłu… zatkał mi usta...miałam 11 lat...Był środek tygodnia, ciepły, słoneczny dzień. Nie poszłam wtedy do szkoły, bo mama z młodszym bratem pojechała do lekarza. Pilnowałam dwóch pozostałych braciszków. W którymś momencie mój kuzyn zamknął ich dwa pokoje dalej. Pamiętam, że był w krótkich spodenkach i bawełnianej koszulce. Wysoki i potężny, wypełniał całe drzwi, kiedy też, że moi bracia strasznie płakali. Krzyczeli, żebym ich nie zostawiała. Słyszałam to, kiedy popchnął mnie na łóżko rodziców. Kazał się rozebrać, zatkał usta, chwycił dłonią za szyję i poddusił tak, że zrobiło mi się słabo. Rozszerzył moje nogi i zgwałcił. Miałam dreszcze - z bólu, strachu i upokorzenia. Krwawiłam, ale on kazał mi klęczeć. Nagiej, przerażonej, poranionej. Sam usiadł w fotelu i oglądał telewizję. Błagałam, żeby pozwolił mi pójść. To trwało chyba z godzinę. Potem kazał wyszorować krew z podłogi i łóżka, żeby mama się nie dowiedziała. Groził, że jeśli pisnę słówko, to zgłosi nas do opieki socjalnej i ta odda mnie i moich braci do domów dziecka. Nie powiedziałam nic. Kiedy wróciła mama, dostałam lanie drewnianą deską kuchenną, bo bracia powiedzieli, że ich mogłam siedzieć...nie mogłam mogłam spać...prawie nie jadłam...bałam się...Po tym pierwszym razie miałam dwa tygodnie spokoju. Myślałam, że już więcej tego nie zrobi. Ale zrobił. Nie raz. Najpierw przychodził raz w tygodniu, potem nawet co dwa, trzy dni. W nocy albo kiedy mamy i ojczyma nie było. Zawsze było tak samo - jedną ręką zatykał mi usta i dusił tak, że traciłam oddech i robiło mi się ciemno, a drugą ściągał mnie za nogi na brzeg łóżka. Kiedy próbowałam się wyrywać, bił. Kiedy płakałam, był jeszcze brutalniejszy. Na całe lata nauczyłam się nie płakać. Ciągle straszył. Kiedyś, gdy nikogo nie było w domu, przystawił mi nóż kuchenny do gardła i powiedział, że moje życie zależy od niego. Powtarzał, że sama tego chcę, że jestem małą dziwką, której można używać. Szybko mu pokoju, w którym spałam, nocował mój młodszy brat. Miał wtedy 6 czy 7 lat. Poprosiłam rodziców, żeby go zabrali, bo chcę mieć spokój. Tak naprawdę bałam się, że może słyszeć albo widzieć, co robi mi kuzyn. Chciałam go chronić. Nie wiem, czy mi się udało - widziałam nieraz, jak mój kuzyn i jemu szeptał coś do ucha. Widziałam, jak brat ucieka do pokoju, zamyka się i godzinami stamtąd nie wychodzi. Myślę, że mój kuzyn wykorzystał i jego. Dziś brat mówi, że nie pamięta tamtych czasów. Niczego. Nie chce do nich się słyszeć każdy szelest. Zasypiać, kiedy wszyscy usną i spać czujnie. Nigdy nie wiedziałam, kiedy przyjdzie znowu. Gdy wychodził z mojego łóżka szłam się kąpać. Musiałam go z siebie zmyć. Potem wiele lat nie umiałam się umyć bez poczucia obrzydzenia do siebie. Często podczas kąpieli wymiotowałam. Czułam się brudna. Na noc zakładałam dwie pidżamy i koszulę - myślałam, że będzie mu trudniej. Że to go zniechęci. Nie razy to zrobił - nigdy nie liczyłam. Często zostawiał po sobie siniaki, ślady rąk. Nikt poza mną ich nie widział. Mój kuzyn zgwałcił mnie kiedyś w noc przed Wigilią Bożego Narodzenia. Następnego dnia siadaliśmy razem do stołu. Nie chciałam łamać się z nim opłatkiem. Mama krzyczała, że jestem niewdzięczna, że zepsułam święta, nie mam mamie...wezwała go na rozmowę...wyparł się...mama uwierzyła jemu...Mój kuzyn był wtedy w wojsku, miałam 14 lat. Gdy się dowiedziałam, że ma przyjechać na przepustkę, wpadłam w panikę. Płakałam kilka dni. Wreszcie postanowiłam porozmawiać z mamą. Poprosiłam ją do swojego pokoju. Siedziała na tapczanie z kolorową narzutą, kiedy jej mówiłam, co ze mną robił. Mówiłam, że się boję, że nie chcę, by przyjeżdżał. Nie uwierzyła. Napisała do niego list, wezwała go na rozmowę i zapytała, czy to prawda. On odpowiedział, że nie. Uwierzyła jemu. Wtedy straciłam wiarę, że coś się może że jak będę strasznie chuda...nie będzie mnie chciał...zachorowałam na anoreksję... (…)dla niego nie miało znaczenia (…)Kiedy się bałam, zawsze mało jadłam. Ale jakiś czas po rozmowie z mamą pomyślałam, że jeśli przestanę jeść w ogóle i będę bardzo chuda, to on nie będzie mnie chciał. Że poczuje obrzydzenie i zostawi mnie w spokoju. Chudłam szybko. Miałam 15 lat i przy 170 cm wzrostu ważyłam 38 kg. Ale mój kuzyn nie zostawił mnie w spokoju. Przychodził w nocy i gwałcił dalej. A mama krzyczała, że nie jem i ludzie wytykają ją na ulicy. Mawiała też często: tyle dla was zrobiłam, tak się poświęcałam, a wy jesteście tacy niewdzięczni. Kiedy się przekonałam, że głodzenie nie pomaga, zaczęłam jeść na siłę. I wymiotować. Z anoreksji popadłam w bulimię. Trafiłam do lekarza, a ten wysłał mnie do w szpitalu, że kuzyn mi robikrzywdę...pani doktor przerwała...nie pozwoliła nawet skończyć...powiedziała, żebym nie opowiadałahistorii wyssanych z palca...Byłam tam dwa tygodnie. Było cudownie, bo nie było mojego kuzyna. Przesypiałam noce, czułam się swobodnie. Chciałam tam zostać jak najdłużej. Poszłam do pani doktor. Chciałam jej wszystko opowiedzieć. Wydawała się ciepła, mądra i rozumiejąca. Wyglądała na taką, która wysłucha i pomoże. Nie pomogła. Kiedy jej powiedziałam, że nie chcę wracać do domu, bo kuzyn mnie dotyka, wkłada we mnie różne rzeczy i gwałci, zadzwoniła do mamy. Powiedziała, że fantazjuję, opowiadam historie wyssane z palca i żebyśmy to sobie załatwili w dnia mama zabrała mnie ze szpitala. W domu zbiła drewnianą deską kuchenną. Tą samą, którą biła po pierwszym gwałcie. Znalazłam w książce telefonicznej adres pani doktor. Napisałam do niej list: że jest mi przykro i że była moją ostatnią deską się z został...Mama pozwoliła mu być...wiedziałam już, że nikt mi nie pomoże...Próbowałam się zabić dwa razy. Raz w parku za moją starą szkołą. To było już po tym, jak w wieku 18 lat wyprowadziłam się z domu. Nawet wtedy mój kuzyn nie dał mi spokoju. Nachodził mnie co jakiś czas, przestępował drogę - gdziekolwiek się wyprowadziłam. Stawał przede mną i pytał, czy chcę jeszcze. Albo czy pamiętam, jak było dnia wieczorem spotkałam go po pracy. Rozpiął rozporek, ściągnął spodnie i zapytał, czy mu obciągnę. Zemdlałam. Postanowiłam z tym skończyć. Poszłam do parku, próbowałam się powiesić, ale urwała się lina. Byłam na siebie wściekła, że nawet zabić się nie potrafię. Trafiłam na raz był w szpitalu. Pani psycholog postanowiła mnie leczyć metodą Hellingera. Kazała mi powtarzać: "mamo, robiłam to z chęcią dla Ciebie". A potem: "Zakładając sprawę w sądzie, stawiam się na równi z oprawcą". Bo założyłam wtedy sprawę, poszłam do prokuratury i opowiedziałam wszystko. Ale to zdanie - było o jedno za dużo. Wyczekałam w łazience aż wszyscy usną i próbowałam powiesić się na framudze drzwi. Jedna z pacjentek przyszła do toalety. Odratowali nie wie, kiedy to się skończy...Czuję się brudna...oblepiona nim...czuję się jak dziwka...jak ostatnia szmata...mała kurewka…czuję go wszędzie...Na terapię trafiłam w 2005 roku dzięki pani psycholog, która wyłapała mnie na internetowej grupie wsparcia Fundacji Umówiła mnie z terapeutką. Przez pierwsze tygodnie przychodziłam do niej i tylko płakałam. Nie umiałam mówić. Potem zaczęłam pisać o swoich wspomnieniach na kartkach. Odpowiadać na pytania: kto mi robił krzywdę, jaką, od kiedy, jak długo, jak często. W 2008 roku zdecydowałam się złożyć sprawę do sądu. Terapeutki pomogły mi pójść do prokuratury, skontaktowały z prawnikiem. Najpierw były trzy godziny przesłuchań u prokuratora, potem osiem rozpraw. Było i kilka takich, które się nie odbyły, bo mój kuzyn się nie stawiał. Przed każdą wymiotowałam, prawie na każdej mdlałam. Ze strachu i stresu. Na co drugą wzywali do mnie pogotowie. Musiałam zeznawać przy moim kuzynie, bo pani sędzia nie zgodziła się, żeby go nie było. Powiedziała, że on też ma prawo do reakcji, choć czytałam w karcie praw ofiary, że takie przesłuchanie mogłoby się odbyć bez sprawcy. Spotykałam się z nim na sądowym korytarzu, choć według prawa nie musiałam. Pani sędzina pozwoliła mi tylko zeznawać w obecności pani psycholog. Ale już nie znajomej, tylko sądowej. Dobrze, że była. Sama pewnie bym się wycofała. Nie dałabym psycholog przez całe przesłuchanie w sądzie trzymała mnie za rękę. Potem miała sine palce, bo mocno ją ściskałam. Stanęła obok mnie - tak, żebym nie widziała mojego kuzyna. Powiedziała, że tak będzie mi łatwiej mówić. Było, ale tylko trochę. Zeznawali biegli, terapeuci, do których trafiłam. Pani doktor, którą kilka lat wcześniej spotkałam w szpitalu i mi nie pomogła, na rozprawie powiedziała, że nie pamięta takiej pacjentki. Pewnie gdyby pamiętała, straciłaby prawo wykonywania zawodu. Pamiętała za to moja mama. Najpierw, gdy dostała wezwanie na przesłuchania, zadzwoniła do mnie i krzyczała, że zamiast zapomnieć, ciągam ją po sądach i robię wstyd. Ale potem mówiła. Że widziała, jak piorę zakrwawione majtki i pościel, że nie wie, czemu nie pytała i nie reagowała, że faktycznie lekarka powiedziała jej o mojej prawie trzyletnia walka dobiegła końca…I choć po drodze wątpiłamw to, że wytrzymam…to jednakwytrzymałam…23 września 2010 r. w Sądzie Rejonowym w Strzelcach Opolskich sąd skazał mojego kuzyna na 2 lata i 10 miesięcy więzienia. Dostał wyrok za gwałty i inne czynności seksualne. Za wkładanie we mnie trzonka od latarki i kredek. Po ogłoszeniu wyroku czułam ogromne zmęczenie i ulgę. Wiedziałam, że będzie dni przed rozprawą odwoławczą dowiedziałam się, że mój kuzyn zmarł w szpitalu w wyniku obrażeń, które odniósł w ulicznej bójce. Poczułam ulgę, ale i winę. Pomyślałam, że to przeze mnie. Powiedziałem to terapeutce. Odpowiedziała: "Jeśli czujesz się winna, to go przeproś za wszystko". Poczułam złość. Nigdy go nie przeproszę - poczucie winy prysnęło jak bańka wracałam z pracy...obok stał jakiś zupełnienieznajomy mi chłopakmiał takie same dłoniejak on...tak samo obgryzione paznokcie...bałam się jak wtedy...gdy nikt nie wiedziałkiedy to się zaczęło...Wciąż boję się ciemności, bo wtedy śni mi się pierwszy gwałt. Marzę, by kiedyś przespać noc bez leków nasennych. Boję się mężczyzn z paznokciami obgryzionymi do połowy, takimi, jak miał mój kuzyn. Kiedy widzę podobne, wpadam w panikę, szerzej otwieram oczy i mówię sobie, że to nie on. Ale zaczynam już lubić sukienki. I marzę o dziecku. Mój mąż był pierwszą osobą, która mi uwierzyła. Pomógł w terapii, wspierał podczas procesu, woził do lekarzy, jeździł na konsultacje do mojej psycholog. Zawsze był cierpliwy i wyrozumiały. Nie zmuszał do dotyku, nie naciskał. Dużo czasu spędzam w internecie, wyszukując ludzi podobnych do mnie. Nie chcę, by jak ja, przez lata byli sami. Obserwuję ludzi wokół i często wyłapuję takich, którym dzieje się krzywda. Których ktoś gwałci i wykorzystuje jak mnie. Jest ich wielu. Mówię o tym, bo chciałabym, żeby to, co przeżyłam, nie poszło na marne. Żeby ludzie tacy jak ja wiedzieli, że można nie być ofiarą przez całe życie. Że można o siebie zadbać, że można o sobie decydować. Chciałabym napisać o tym książkę do wszystkich, którzy nie chcą być sami.
Maca to roślina, której „korzenie” sięgają peruwiańskich Andów. Jest unikatowa nie tylko ze względu na swoje właściwości, ale także otoczenie, w którym się rozwija. Rośnie w egzotycznych warunkach klimatycznych, wykorzystując właściwości skalistych gleb. Maca idealnie spożytkowuje niedostępność natury, dostarczając organizmom tego, co dla innych roślin jest nieosiągalne. Góruje ona nad całą przyrodą, gdyż jej korzenie rozwijają się na wysokości 3500 przypominając kształtem pospolitą rzodkiew. Maca to roślina z wielowiekową tradycją. Stosowano ją już 2000 lat temu w San Blas, Junin (obecne tereny Peru) przez Inków. Pierwsze wzmianki o wykorzystaniu jej korzenia pochodzą z 1553 roku. 100 lat później hiszpański kapłan Cobo określił Macę jako roślinę, polepszającą płodność. Do Europy sprowadził ją kapitan de Soto około 1549 roku. Otrzymał ja w darze. Od tamtej pory zyskiwała rozgłos o swoich fantastycznych właściwościach nie tylko w Ameryce Południowej. Do dziś mieszkańcy Peru wykorzystują ją jako źródło żywności. Maca roślina o wielu nazwach Maca jest rośliną wielowymiarową, także ze względu na swoje oryginalne nazewnictwo: Lepidium meyenii, Walpers (od niemieckiego botanika Gerharda Walpersa, który ją badał) i jest to główna nazwa, inaczej też Lepidium affine Wedd. czy Lepidium gelidum Wedd. Lepidium peruvianum (Chacón to pracownik Walpersa, który próbował zmienić nazwę. Jednak to Lepidium meyenii, Walpers jest uznawane przez rząd Peru za prawidłowe) Peruwiański żeń-szeń Trawa pieprzowa Pieprzowe ziele Maca (z hiszpańskiego) Maca-Maca (z keczuańskiego) Maino (z keczuańskiego) Ayak Willku (z kiczuańskiego) Maca – działanie i właściwości Maca wyrasta z nasion i jest podobna do rzodkiewki. Można rozróżnić parę kolorów korzenia: kremowy, żółty, jasnoróżowy, czerwony, czarny, fioletowy, zielony. Jest pieprzycą i należy do rodziny kapustowatych, podobnie jak rzepak, czy gorczyca. Mimo tego, że uprawia się ją na dużych wysokościach, sama roślina nie osiąga wielkich rozmiarów (10-20 cm). Maca ma natomiast bardzo solidny korzeń, o obwodzie około 15 cm. Niektórzy badacze uważają, że peruwiański żeń-szeń jest rośliną dwuletnią, inni są przekonani, iż może być uprawiana dłużej. Maca dojrzewa przez 8 miesięcy, a jej liście przypominają w swojej formie rozetę. Kwiaty występują w niewielkich skupiskach wokół podstawy rośliny. Owoce, będące zarazem korzeniami, są twarde i różnokolorowe. Trawa pieprzowa nie ma uniwersalnych właściwości dla ludzkiego organizmu. Kobiety i mężczyźni reagują na nią w sposób zróżnicowany. Maca u kobiet: czarna maka odpowiada za budowę mięśni roślina to doskonałe źródło energii odpowiada za wytrzymałość organizmu czerwona Maka zwiększa libido i płodność oraz reguluje gospodarką hormonalną w czasie menopauzy decyduje o poprawie kolorytu skóry zapobiega osteoporozie W trakcie badań część z badanych gryzoni otrzymywała wyciąg etanolowy z korzeni maki w dawce 240 mg/kg drogą doustną przez 28 tygodni. Grupę kontrolną stanowiły samice szczurów po owariektomii, które nie otrzymywały wyciągu, a także gryzonie nie poddane zabiegowi usunięcia jajników. Okazało się, że podawanie korzenia maki powoduje wyraźny przyrost masy kostnej, przywraca normalną strukturę kości i zwiększa zawartość wapnia w tkance kostnej. Na tej podstawie można przyjąć, że podawanie dużych dawek maki przez odpowiednio długi czas kobietom w okresie pomenopauzalnym, pozwala na całkowite zabezpieczenie przed usuwaniem estrogenów z organizmu i utrzymanie gęstości mineralnej kości. Maca ma działanie antydepresyjne. Korzeń Maca jest silnym adaptogenem, mającym właściwości wspomagające odporność. Przy swoim szerokim działaniu nie jest toksyczna i może być spożywana przez dłuższy okres czasu. Pozwala przetrwać ciężkie chwile obciążania psychicznego i fizycznego, które związane są z naszym codziennym szybkim życiem. Pomaga naszemu organizmowi utrzymać się w stanie homeostazy, stabilizuje i równoważy systemy w naszym organizmie. – poprawia koncentrację W tym miejscu zachęcamy do zapoznania się z artykułem na temat witaminy D. Dowiedz się czemu odpowiednia suplementacja jest niezbędna. Maca u mężczyzn: czarna Maca odpowiada za budowę mięśni zwiększa energię i wytrzymałość niweluje zaburzenia erekcyjne polepsza wzrost włosów decyduje o mocnych zębach i kościach odpowiada za zdrowie prostaty odpowiada za poprawę parametrów nasienia; w badaniach uzyskano około 80-90% wzrostu liczby plemników w ejakulacie, przy zwiększeniu ich ruchliwości. Poprawia się także liczba plemników. Trawa pieprzowa to doskonały aktywator energii. Testy pływania, przeprowadzone na gryzoniach dowiodły, iż myszy, karmione Macą pływały o 30% dłużej niż te z grupy kontrolnej. Roślina ma takie same właściwości jak selektywne modulatory receptora estrogenowego, dzięki czemu aktywuje ścieżki odpowiedzialne za budowę nowych kości. Ponadto, zmniejsza ryzyko powstania komórek nowotworowych, dzięki metabolitom wtórnym (benzyloglukozynolatom i antocyjanianom). Maca spowalnia również procesy starzenia się, dzięki antyoksydantom, które redukują wolne rodniki. Indianie Q’ero, zamieszkujący tereny płaskowyżu Junin w Peru, żyjący na podobieństwo przodków, dożywali zazwyczaj 100 lat. Trawa pieprzowa świetnie sprawdza się również w walce z anemią. Ma również swój udział w obniżeniu prolaktyny w połączeniu z dietą. Proszek korzenia Maca stosuje się w kosmetykach do pielęgnacji włosów i skóry, zwiększając syntezę kolagenu. Tym samym roślina poprawia napięcie i wygląd naszej cery. Dzięki wieloletniej tradycji zwalcza problemy naszych czasów i przyszłych pokoleń. Mieszkańcy Peru zaparzają ususzony korzeń mlekiem lub wodą dla osiągnięcia aromatycznej papki. Poza tym z wysuszonego korzenia wytwarzają mącę, którą potem stosują do przygotowywania codziennych potraw i wypieków. Z korzenia maca można również przyrządzić popularny, słodki, aromatyczny, sfermentowany napój o nazwie „maca chicha”, który jest często mieszany z mocnym alkoholem dla przyrządzenia „coctel de maca”. Maca wartości odżywcze Maca zawiera w sobie dużo aminokwasów, składników odżywczych, kwasów tłuszczowych, witamin i minerałów. Według roślina składa się z: 59% węglowodanów, które w połączeniu z alkaloidami i innymi składnikami odżywczymi, zawartymi w trawie pieprzowej, są źródłem energii 10,2 % białka roślinnego, które jest łatwo przyswajalne dla organizmów 8,5% błonnika – Maca zawiera stosunkowo duże ilości celulozy i lignin, które stymulują czynności jelit. Błonnik jest kluczowym elementem do prawidłowego funkcjonowania układu pokarmowego Roślina jest kompletnym źródłem aminokwasów, szczególnie tych, odpowiedzialnych za funkcje seksualne. W jej skład wchodzą: kwas asparaginowy (97 mg/1g białka) kwas glutaminowy (156 mg/1g białka) Seryna (50 mg/1g białka) Histydyna (22mg/1g białka) Walina (79mg/1g białka) Glicyna (68 mg/1g białka) Treonina (33 mg/1g białka) Alanina (63 mg/1g białka) Tyrozyna (31 mg/1g białka) Fenyloalanina (55 mg/1g białka) Metionina (28 mg/1g białka) Prolina (5 mg/1g białka) Lizyna (55 mg/1g białka) Leucyna (91 mg/1g białka) Dowiedz się również co zapewnią twojemu organizmowi jagody goji oraz nasiona chia. Maca zawiera aż dwadzieścia kwasów tłuszczowych ważnych dla organizmu, w tym 40% nasyconych i 55% nienasyconych. W roślinie występuje: kwas linolowy – 33% kwas palmitynowy – 24% oleinowy – 11% kwas stearynowy – 7% kwas palmitoleinowy – 3% Witaminy w korzeniu Maca Maca jest również doskonałym źródłem witamin: Tiaminy (B1) – 1 mg/100g. Odpowiada ona za oddychanie tkankowe, przemianę węglowodanów. Ponadto jest elementem koenzymu karboksylazy, dzięki czemu pobudza pracę hormonów i gruczołów płciowych. Tiamina przyśpiesza regenerację ran, wspomaga pracę serca i układu nerwowego. Ryboflawiny (B2) – 76 mg/100g. Jest ona ważna dla rozwoju ciała, odpowiadając za produkcję czerwonych krwinek. Niacyny (B3) – 35 mg/100g; substancja poprawia krążenie, współdziałając w syntezie i rozkładzie węglowodanów, kwasów tłuszczowych oraz aminokwasów. Witamina bierze udział w przemianach metabolicznych, odpowiedzialnych za uwalnianie energii. Ponadto reguluje poziom cholesterolu, rozszerzając naczynia krwionośne. Minerały w korzeniu Maca Trawa pieprzowa jest również bogata w minerały: Miedź (5 mg/100g) odpowiada za powstawanie czerwonych krwinek, wpływając na błonę, otaczającą komórki nerwowe, dzięki czemu tworzą się niezbędne impulsy w mózgu. Miedź wchodzi w skład dysmutazy, enzymu o działaniu przeciwutleniającym. Cynk (12 mg/100g) bierze udział w przemianach metabolicznych, wpływając na podstawowe procesy życiowe. Ponadto, zapewnia odpowiedni poziom mineralizacji kości oraz odpowiada za wydzielanie insuliny przez trzustkę. Mangan (8 mg/100g) jest niezbędny do rozwoju tkanki kostnej i odpowiedniej pracy układu nerwowego. Wchodzi w skład barwników włosów i skóry. Dodatkowo, wpływa na rozwój płciowy i poprawę procesów rozrodczych. Żelazo (25 mg/100 g) należy do mikroelementów, wpływających na prawidłową pracę organizmu. Występuje w wielu ważnych enzymach: katalaza, peroksydaza oraz cytochromach. Maca, poprzez swoje bogate właściwości odżywcze, jest naturalnym „złotym środkiem”, wspomagającym prawidłowe funkcjonowanie organizmu. Metabolity wtórne są to wytwarzane przez rośliny związki chemiczne. W korzeniu maca występują: glukozynolany steroidy izotiocyjaniany flawonoidy saponiny alkaloidy antocyjaniny alkamidy prostaglandyny taniny urydyna beta-karboliny kwas jabłkowy macamidy macaeny (macaenesy) Każdy z tych metabolitów ma pewne właściwości. Flawonoidy pozbywają się powstających wolnych rodników, które nie są naszym sprzymierzeńcem. Izotiocyjaniany wpływają na zmniejszenie prawdopodobieństwa powstania nowotworów wątroby i piersi. Dawkowanie Maca Najbardziej skutecznym sposobem na przyjmowanie proszku Maca jest mieszanie go z wodą lub sokiem owocowym i spożycie go na pusty żołądek, 10-15 minut przed zjedzeniem śniadania. Spożycie trawy pieprzowej na pusty żołądek zwiększa ilość wchłoniętych składników odżywczych. Roślina doskonale się sprawdza jako dodatek do koktajli warzywno-roślinnych, przecierów i innej żywności. Produkt ten można obecnie kupić zarówno w tabletkach, kropelkach jak i proszku. Przyjmuję się ramy od małej łyżeczki do nawet łyżki czy dwóch dziennie. Gramatura produktu jest różna, zależy to od potrzeb organizmu i zastosowania. Można zacząć od małych ilości i zwiększać w razie potrzeby, gdy organizm się zaadaptuje. Nie spowoduje to zbyt dużego szoku ze strony układu endokrynnego. Warto robić sobie przerwy w suplementacji. Proszek można stosować jako dodatek do koktajli, sałatek czy zup. Maca – Wątpliwości i obawy Korzeń Maki jest adaptogenem, dzięki czemu może być stosowany bezproblemowo. Nie jest toksyczny, a wręcz usuwa z naszego organizmu substancje szkodliwe. Jednak panowie ze stanem zapalnym gruczołu krokowego mogą odczuwać jakieś dolegliwości bólowe z powodu zwiększonego ukrwienia narządu płciowego. Uważać powinny także osoby z chorobami tarczycy. Maca posiada sporo potasu, powinny zatem uważać na nią osoby, borykające się z chorobami nerek. Maca cena Ekologiczny korzeń Maca w formie sproszkowanej można kupić już za 11 zł. Zalecana dawka to ok. 5 g (mała łyżeczka) dziennie z wodą lub ulubionym napojem. Produkt polecany jest również do koktajli, soków, sałatek, surówek, jogurtów, deserów lub jako mąkę do domowych wypieków. Maca pasuje także jako składnik nadzienia lub jako posypka. Na naszej stronie znajdziecie produkty maca zarówno w proszku jak również w kapsułkach. Cena zależy od producenta oraz formy produktu i waha się w granicach 11-89 zł. Warto zadbać o odpowiednią ilość Maca w codziennej diecie, korzystając z wieloletniej tradycji starożytnych Inków i, tak jak oni, cieszyć się długim i zdrowym życiem.
15:02 10:21 9:59 12:44 12:37 8:26 8:00 14:10 5:15 10:37 14:59 12:01 12:28 9 months ago Beeg 15:00 5:26 12:39 6 months ago Beeg 15:00 15:00 7:04 6:58 11:59 12:49 50:50 12:04 18:42 10:45 7:09 7:59 5:33 8:00 27:18 7:26 7:52 14:59 7:52 3:46 7:15 31:50 10:00 6:39 7:53 10:41 19:09 8:58 10:00 7:22 16:32 7:19 17:10 6:57 12:00 7:26 10 months ago Sexu 8:06 13:20 6 months ago Beeg 11:35 9:41 9:41 19:13 12:59 7:33 12:58 10 months ago Beeg 7:38 7:08 10 months ago Sexu 6:50 5:59 8:00 9:04 6:24 7:50 7:07 10:00 7:02 10:39 7:28 11:11 7:27 7:00 9:32 11:43 12:04 9:48 10 months ago Beeg 11:38 10 months ago Beeg 9:03 12:17 1:02:05 13:56 6:28 13:40 11:35 37:46 6:59 10 months ago Sexu 8:01 15:00 11:53 8:41 5:09 8:19 2:33 52:12 7:35 9 months ago Sexu 7:57 10:04 7 months ago Beeg 5:31 11:00 13:53 7:55 7:35 7:31 9 months ago Sexu 7:33 11:50 9:24 9 months ago Beeg 17:43 8:06 9:13 7:03 7:18 14:16 8 months ago Beeg 7:26 30:21 14:46
Ja nie trawię macania i głaskania brzucha odkąd nawet baba w banku wyciągnęła do niego łapy bez pytania. Jeszcze pojedyncze dotknięcie jakoś zniosę, ale głaskanie narusza moją prywatnośc. Jedyną osobą, która lubię jak głaska brzuszek jest mąż. No ale od jakiegoś czasu i on ma zakaz, bo głaskanie wywołuje skurcze. Odpowiedz no ja ostatnio bywam na spotkaniach towarzyskich gdzie dziewczyny własnie podchodzą i sie pytają czy mogą dotknąć bo taka fajna piłeczka ... to takie miłe szczególnie jak się rozczulają potem :) :) :) także do dotykania jako takiego nie mam nic przeciwko byleby nie znienacka. (i nie osoba której nie lubie 8) ) Odpowiedz aga w-wa napisał(a):a ja w sumie nic nie mam przeciwko "macaniu" brzucha, nawet pzrez obcych. Miłe jest takie zainteresowanie naszymi osobami ;) no to sie przyznam ze skoczyla mi dzis reka boszszszsz, a sama dopiero co mowila jakoe to straszne... troche tesknie za kopniaczkami .. jakbym wiedziala ze nie bedziesz miala nic przeciwkol....... lol Odpowiedz no mnie mogą dotykać siostry po brzuchu. Reszta rodziny pyta. Rodzina M wie ze nie lubie. Ale co z tego jak ostatnio stanęłam tak ze objęłam rękami brzuch a teść in spe zaczął mi te ręce zdejmować z brzucha z tekstem "przestań gnieść to dziecko" (ze niby taki żarcik) NIENAWIDZE tego. nie lubie jak ktos obcy mnie "tyka". Odpowiedz Mi też to nie przeszkadza, rozumiem to, że taki brzuszek działa jak magnez. Odpowiedz a ja w sumie nic nie mam przeciwko "macaniu" brzucha, nawet pzrez obcych. Miłe jest takie zainteresowanie naszymi osobami ;) Odpowiedz Macanie brzucha aż tak mnie nie denerwuje, nie często się z tym spotykam, jak ciągle mówienie "ooooo, to będzie na 100 % chłopak bo nic na twarzy nie zbrzydłaś......wrrr" Aż mną rzuca jak to słyszę Odpowiedz ja zauwazylam ze im większy brzuch tym więcej rąk się wyciąga do niego... mnie denerwuje dotykanie brzucha bez zapytania się mnie. No bo to takie przekraczanie mojej granicy wyznaczonej dla mnie i dla mojego M. Lubię mieć kontrolę nad tym a nie... Odpowiedz a mi nie przeszkadza dotykanie brzuszka. Może dlatego, że nie czesto sie z tym spotykam, ajuz na pewno nie od osob obcych. Na prośby, żeby dotknac jak sie rusza mówię, że no niestety teraz śpi. Odpowiedz wiewrióra napisał(a):mi ostatnio kolezanka dorwala się do brzucha i mówiła ze "czeka aż kopnie" na co ją poinformowalam ze jak chce to JA ją mogę kopnąć jak mi zaraz tej łapy z brzucha nie zdejmie. I ze jak chce poczuc ruchy Małej to jej powiem i wtedy ..brawo!!!!!!!!!!!! :P Odpowiedz mi ostatnio kolezanka dorwala się do brzucha i mówiła ze "czeka aż kopnie" na co ją poinformowalam ze jak chce to JA ją mogę kopnąć jak mi zaraz tej łapy z brzucha nie zdejmie. I ze jak chce poczuc ruchy Małej to jej powiem i wtedy .. Odpowiedz och nie znosze tego nawet nie przypuszczalam ze tak bedzie tragedia chyba zaczne bic po lapach i informowac ze nie podoba mi sie to "macanie" :D Odpowiedz kurcze, spotkanie z kolezanka, pomacanie po brzuchu.... na tekst ze mi troche się cera popsuła "oo to bedzie dziewczynka" ... ooczywiście ... tyle ze stawiam na chlopca... grr Odpowiedz mi na razie brzuszka tak bardzo nie widac ale juz czasami widzę reakcję na zasadzie "pomacamy zobaczymy" - mam jakis taki odruch zakrywania ręką i cofania się.. (jeszcze mogę zakryc ;) ale mam w planach stanowcze informowanie iż wolę kontrolować to kto dotyka mój brzuch i kiedy.. co do mówienia grubasku to jak ostantio sie tak do mnie zwrócił teść in spe to az sie w srodku zagotowalam ... tak może do mnie mówić tylko Osobisty (i poprosiłam zeby poinformował kogo trzeba bo reakcja wielbłada będzie ;) ) zaś jak sie pytają jak sie czujesz to odpowiadam "dobrze tylko czasem mi niedobrze" :D Odpowiedz jak ktoś obcy mnie maca, np. jakies dziewczyny na uczelni co mnie ledwo po imieniu znają a ja ich nawet nie znam - to się odsuwam albo zabieram im rękę i prosze żeby nie dotykać. nie wstydzę się - mój brzuch, moja ciąża i moja sprawa. Nie mogłam tego znieść i postanowiłam być asertywna. Wiem ze to niemiło, ale to dla mnie obce osoby, rodzina dotyka i nie mam z tym problemów ale obcy.. wrrrrr :x Odpowiedz u mnie to samo kazdy pyta uff oszalec mozna co do macania nie mam nic przeciwko, zobaczymy jak bedzie pozniej nikt obcy jeszcze z lapami nie starowal a brzuszka prawie nie ma wiec zobaczymy za kilka tygodni Odpowiedz panna_van_gogh napisał(a):"Jak się czujesz?" powoli doprowadza mnie do szału Mam tak samo :x Ostatnio nawet jak przyjechaliśmy do rodziny na imprezę, gdzie zebrało się kilka dawno niewidzianych osób ubiegając wszystkich sama zaczęłam rozmowę od tego, że czuję się w tej ciąży wyśmienicie i nic mi nie dolega ... Odpowiedz "Jak się czujesz?" powoli doprowadza mnie do szału ale jeszcze bardziej nieznoszę macania po brzuchu! Odpowiedz magdage napisał(a):co do określen grubas itp- to sama o sobie tak mówię i sprawia mi to niewysłowioną radochę, mężus też woła grubasku z chudymi nóżkami i powiem że sprawia mi to przyjemność- ale ja w ogóle dziwna jestem ;))) Przy twojej tuszy to ja Ci się wcale nie dziwię lol Odpowiedz eeee ja to mam problem w drugą stronę- u mnie brzuszka nie widac, a teraz jak jestemw kurtce to naprawdę trzeba się przyjrzec i w zwiazku z tym albo nikt mi nie chce ustapic miejsca (nieraz nawet jak poproszę) raz zemdlałam w metrze- juz teraz jezdze tylko tramwajami, a tam znowu wszystkie wsiadające babska pędzą w moim kierunku i żądają ustąpienia miejsca- juz mam dosc tłumaczenia że jestem w ciąży i raczej posiedzę głaskają koleżanki, ale juz na początku powiedziałam ze mogę tego nie lubic więc wszyscy sa bardzo ostrozni i pytają czy mogą :))) co do określen grubas itp- to sama o sobie tak mówię i sprawia mi to niewysłowioną radochę, mężus też woła grubasku z chudymi nóżkami i powiem że sprawia mi to przyjemność- ale ja w ogóle dziwna jestem ;))) Odpowiedz pytania jak sie czujesz jak sie slyszy od kazdej napotkanej osoby potrafia zdenerwowac, ale chyba kobiete w ciazy latwiej wyprowadzic z rownwagi - przynajmniej mnie denerwuje byle co, a juz ludzie szczegolnie :) ale przywyczalilam sie do tych pytan i zwykle odpowiadam po prostu "dobrze" albo "roznie" :) i jest ok. raczej nikt sie nie dopytuje, a w najgorszym wypadku zmieniam temat :) Odpowiedz hej dziewczyny, trochę niesprawiedliwe jesteście :) We mnie kobieta w ciąży wzbudza bardzo pozytywne emocje, troskę i czułość i pewnie podobnie czuje wielu ludzi, no i stąd to wzmożone zainteresowanie, pytania o samopoczucie (też takie zadawałam, do niedawna miałam w pracy TRZY urocze ciężarówki, teraz już mamusie! :D i naprawdę szczerz byłam ciekawa, jak się czują) itd. Nie obruszałabym się więc na to. Ale jeśli chodzi o macanie po brzuszku, zwłaszcza z nienacka i przez obce lub "mniej znajome" osoby, to przyznaję rację: przed wyciagnięciem łapek pytać ciężarówkę o zgodę :) . Odpowiedz Macnia obcych ludzi nie nawidze, na szczęście odbyło się tylko raz. Pytania jak się czujesz trochę mnie irytowały, ale najgorsze stało się teraz gdy wszyscy dookoła znajomi i rodzina pytaja "kiedy w końcu urodzisz", albo "nie czujesz, że zbliża się już poród". Matko jedyna, to dopiero mnie doprowadza do nerwicy! Odpowiedz Popatrzec tylko ; jakie my - kobiet w ciąż jesteśmy wredne - ktos wyraża zainteresowanie naszym samopoczuciem - a nam to przeszkadza, a wręcz złości. Wstyd :D :D Odpowiedz A pytanie jak sie czujesz doprowadza mnie do furi kiedy słysze tp pytanie uszy zaczynają mnie boleć Odpowiedz Mój brzuszek jak narazie maca dotyka całuje i gada do niego mój mąż - i to sie mi podoba :) Ostatnio coraz bardziej moim brzuchem interesuje sie równiez mój brat - głaszcze go i gada do niego. Maciek jest w siódmym niebie ze zostanie wujkiem blizniaków juz snuje plany co do sportowej kariery moich dzieciaków. Poniewaz studiuje w Nowym Sączu wiec mieszka z nami i juz mi obiecuje ze jak dzieci sie urodzą to jak bede chciała gdzies z M wyjsc to on sie chętnie dzieciaczkami zajmie. Odpowiedz No z tym "Jak się czujesz?" to rzeczywiście przesada. Ja dzisiaj słyszałam to pytanie chyba z 10 razy. Jakos tak wszyscy nagle się mną zajmują...I to macanie też dzisiaj. Co za dzień. U mnie pracuje ok. 70 osób, więc wyobrażam sobie ile jeszcze sie nie odliczyło z tym pytaniem.... Odpowiedz No tak...wy macie problemy z macantami, a ja mam problem bo...nie chce macac ;) U mnie w pracy sa dwie kolezanki w zaawansowanej ciazy i obie szaleja ze szczescia kiedy maluszki kopia i zachecaja wszystkich do dotykania brzuchow. A ja nie chce. Jest mi jakos niezrecznie. W koncu to obce kobiety. I chyba nie wypada mi powiedziec, ze nie mam na to ochoty. Odpowiedz Ja macania po brzuchu tez za bardzo nie lubie, ale zaciskam zęby, bo dotyka mnie tylko najblizsza rodzina (mama, ciocia, babcia) i to zdarza sie zadko, bo raz na kika tygodni, a wiem, ile frajdy im to sprawia, i ze robia to z czystej zyczliwosci. Do szalu mnie natomiast doprowadza zadawane mi 20 razy dziennie w pracy pytanie: "Jak się czujesz?", no krew mi sie gotuje, odpowiadam przewaznie: "Dobrze, a ty?", ale to nie skutkuje za bardzo, no przeciez widza, ze skoro pracuje i nie słaniam sie na nogach, to chyba dobrze sie czuje, nie denerwuje Was to? Odpowiedz Dzięki Keito o to dokładnie chodzi Ja lubie jak moi bliscy zajmują się moim brzuchem - wciąz mówimy jakie to cudowne jak mąż głaszcze brzuszek i mówi do maleństwa Ale pani z warzywniaka to juz przesada lol Odpowiedz Ja może napiszę jak to wygląda z perspektywy osoby widzącej kobietę w ciąży z wyraźnym brzuszkiem...... Dla mnie taki fajny brzuch od razu rodzi emocje pozytywne, własnie od razu chce się go głaskac, ale hamuje się, bo wiem, że ja też nie byłabym zadowolona jakby ktoś do mnie z łapami startował. Nie mówię o rodzinie (chociaż myślę, że to też czasami jest kłopotliwe i męczące). Jak widzę taki fajny brzuch od razu mi się ciepło na serduszku robi, ale są pewne granice :D :D Pozdrawiam ciepło wszystkie forumowiczki z fajnymi brzuchami ;) Odpowiedz Ja wczoraj zostałam pierwszy raz wymacana po brzuszku. Co prawda nie przez całkiem obca osobę, była to znajoma z pracy. Ale taka, za którą specjalnie nie przepadam...jakaś taka jest..no co tu duzo mówić...flejtuch normalnie. I mnie tak zaskoczyła, wrr... to było straszne. Nikt mnie nie maca...nawet z bliskiej rodziny a tu podejdzie taka i.... Szkoda mówić, to było obrzydliwe. Ja szczerze mówić tak normalnie nie lubie jak mnie ktos dotyka (prócz mężusia oczywiście) a tu jeszcze mój brzuszek jakas persona głaska. Miałam ochote jej po łapach dać !! Odpowiedz Maggie_rb napisał(a):Lizka, co innego, gdy sama kogoś pytasz, czy chce zobaczyć, bo Mały kopie, a co innego, gdy ktoś od razu pcha łapę nieproszony... oczywiscie maggie, dlatego napisalam ze takiego z lapami to bym pogonila :D Odpowiedz Lizka, co innego, gdy sama kogoś pytasz, czy chce zobaczyć, bo Mały kopie, a co innego, gdy ktoś od razu pcha łapę nieproszony... Odpowiedz wiecie co a mnie to raczej nie przeszkadza, ale ja mam raczej tylko dobre kontakty teraz z ludzmi, niektorym sama daje sie pomacac a juz specjalnie jak maly kopie i harcuje.. ale obcego to bym faktycznie pogonila.. a na haslo "grubasku" to mi sie noz w kieszeni otwiera !!! maz mowi na mnie kuleczka lub babelek, to jest jeszcze pieszczotliwe i do przyjecia, moj brat mowi ze ma 1,5 siostry.. strasznie nie cierpie uwag na temat tuszy.. i chyba siemnie troche boja :) Odpowiedz Asertwność mi w ciąży wzrosła, macać się specjalnie nie daję, a na wszystkie pseudopieszczotliwe "cześc grubasie" reaguję grzecznie, ale stanowczo i natychmiast. Jedna pani się obraziła, ale jakoś mnie to specjalnie nie obeszło... Co za maniera... Odpowiedz Tez nie lubie jak mnie ktoś maca po brzuchu - na szczęście robia to wyłacznie osoby z mojej rodziny a im wolno wszystko Z tym wyzywaniem od grubasów to mam na codzień - czasami mnie denerwuje a czasami nie A teraz najlepsze: od jakiegośc miesiąca mój mąz mówi do mnie "waleniu" zacząło sie jak musiał mi pomagac wstać z łożka Teraz przeciaga mnie na kołdrze i mówi "no dalej waleniu wstajemy" Moze brzmi to szokująco ale mi się podoba lol Odpowiedz Maggie_rb napisał(a):Pewnie na oryginalność silić się nie będę i po prostu postaram się odsunąć w odpowiednim momencie i poprosze o niedotykanie. Łagodnie acz stanowczo. Dokładnie A to babsko Odpowiedz zatem przepraszam, źle odczytałam :) Hormony mi szaleją, łatwo mnie teraz wyprowadzić z równowagi... ;) Odpowiedz Maggie_rb napisał(a):Napisałaś, że mówiłaś siostrze, ze jest gruba... Sorry, ale takie uwagi w stosunku do kobiety w jakimkolwiek stanie są co najmniej nietaktowne... o ranyy - nie mówiłam mojej siostrze, że jest gruba!!!!!!!!!!!!! na jej wzmianki o tym, że jest gruba ( strasznie to przeżywała) mówiłam jej, że nie ma co się martwić, bo to przechodzi!!!! Odpowiedz Maggie_rb napisał(a)::lol: Od razu przypomniał mi się dowcip o pewnym człowieku, który na wszystkich weseleach w rodzinie słyszał od ciotek "Twoje będzie następne". Przestały, gdy zaczął mówić ciotkom to samo na pogrzebach... Odpowiedz lol Od razu przypomniał mi się dowcip o pewnym człowieku, który na wszystkich weseleach w rodzinie słyszał od ciotek "Twoje będzie następne". Przestały, gdy zaczął mówić ciotkom to samo na pogrzebach... Odpowiedz Obawiam się, że delikatniejsza reakcja może nie zadziałać... Odpowiedz Napisałaś, że mówiłaś siostrze, ze jest gruba... Sorry, ale takie uwagi w stosunku do kobiety w jakimkolwiek stanie są co najmniej nietaktowne... Odpowiedz Maggie_rb napisał(a): Jania - a po kiego w ogóle komentować tuszę ?:?:?:?:?:?:?:?:? nie komentować tuszę, ale gadtki na temat rzekomej wagi kobiety w ciąży, jak to było w przypadku Agnieszki Odpowiedz Eva napisał(a):Najbardziej mi sie podoba riposta na macanie brzucha :D Uwaga! ZARAZLIWE! PRZENOSI SIE PRZEZ DOTYK!!! he he ja wlasnie na to licze ale za kazdym razem jak chce jakas ciezarna po brzuchu poglaskac to pytam czy moge i wyjasniam dlaczego. Jeszcze mi zadna nie odmowila lol Odpowiedz To skandal po prostu ! Ochyda ! ja bym na Twoim miejscu tej babie wygarnęła.... Aga Odpowiedz Pewnie na oryginalność silić się nie będę i po prostu postaram się odsunąć w odpowiednim momencie i poprosze o niedotykanie. Łagodnie acz stanowczo. Odpowiedz Ja spotkałam się z czymś takim po raz pierwszy, jeśli spotka raz jeszcze - już mnie tak nie zamuruje Jania - a po kiego w ogóle komentować tuszę ?:?:?:?:?:?:?:?:? Odpowiedz Agnieszka napisał(a):To ja mam inny problem. Wiecie jak mnie wita moja rodzinka? "CZeść grubasie!!!!" A słowo daję, ze dużo nie utyłam. Cholera mnie bierze, bo zamiast wsparci, to człowiek takich obelg musi wysłuchiwać... Ale moja rodzinka taka jest wredniasta. Zazdroszczą po prostu. Poszłam raz babcię w szpitalu odwiedzić i był zlot ciotek, co któraś wchodziła to grubasie i grubasie, aż się jakaś chora na sali obruszyła, czego one chcą ode można do ciężarnej w ten sposób mówić???!!! Agnieszka cóż zrobić na głupotę ludzką!!1 tylko się uodpornić albo syczeć jak wielbłądzica Melby ;) ja mojej siostrze powtarzałam, że wygląda grubo, ale przynajmniej ma powód, bo jest w ciąży - natomiast te co tak mówią zazwyczaj same są grube - a im to nie przejdzie po paru miesiącach :D Odpowiedz mnie macaja po brzuchu, ale jakoś sie uodporniłam i myślę sobie , a niech tam jak chca sobie pogłaskać to niech głaszczą (nie obcy bynajmniej), niektórzy pytaja czy mogą, inni nie pytają, ale cóż duzo im tego głaskania nie pozostało lol (oczywiście pisząc to mam na myśli znajomych, nie spotkałam sie jeszcze z żadnym obcym, który chciałby "mnie pomacać") Odpowiedz Melba napisał(a): A swoją drogą polecam ciekway watek na ten temat: Czego nie mówić / nie robić kobiecie w ciąży :) Niezły ubaw, ale do myślenia daje Watek po prostu super! Najbardziej mi sie podoba riposta na macanie brzucha :D Uwaga! ZARAZLIWE! PRZENOSI SIE PRZEZ DOTYK!!! Odpowiedz Melba - spać nie możesz? :) Czytałam ten wątek na gazecie - niektóre teksty w życiu nie przyszłyby mi do głowy... Odpowiedz Agnieszko przeciez to takie slodkie przekomazanie i napewno nie jest objawem zadzrosci. Poprostu ciesza sie ze masz brzuszek :) Ja do mojej siostry tez tak czasem mowilam i jakos sie nie obrazala. Przeciez po ciazy znow bedziesz wygladac pieknie i szczuplo. Odpowiedz To ja mam inny problem. Wiecie jak mnie wita moja rodzinka? "CZeść grubasie!!!!" A słowo daję, ze dużo nie utyłam. Cholera mnie bierze, bo zamiast wsparci, to człowiek takich obelg musi wysłuchiwać... Ale moja rodzinka taka jest wredniasta. Zazdroszczą po prostu. Poszłam raz babcię w szpitalu odwiedzić i był zlot ciotek, co któraś wchodziła to grubasie i grubasie, aż się jakaś chora na sali obruszyła, czego one chcą ode można do ciężarnej w ten sposób mówić???!!! Odpowiedz Na szczęście obyło się bez macania... No chyba, że komuś sama proponowałam, żeby poczuł jak mała kopie :) Ale to inna sprawa - taki przywilej ma tylko rodzina i tylko wtedy, gdy sama to zaproponuję... Odpowiedz
Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2014-10-02 10:15:49 karola55555 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-10-02 Posty: 3 Temat: Pocałował mnie kolega mojego mężaDoszło do sytuacji, która nie daje mi spokoju. Byliśmy z mężem na kolejnej imprezie z sąsiadami. Spotykaliśmy się z nimi nawet 2x w tygodniu. Sąsiad gra i śpiewa. Pilismy alkohol, tanczylismy. Około 3 nad ranem jedna z koleżanek stwierdziła, chodź poszukamy M. żeby Nam coś zagrał. I poszłyśmy na górę go poszukać. Poszlam tam tez z ciekawosci, bo pierwszy raz bylam w tym domu. Dol mieli pieknie zrobiony, wiec przy okazji zobaczę górę. W pewnym momencie koleżanka zeszła na dół, a my zostaliśmy sami. Stałam w korytarzu, rozmawialiśmy. Powiedział chodź ci coś pokaże. Okazało się, że zaprowadził mnie do sypialni. A nie znałam tego domu. I wtedy mnie pocałował. Zamurowalo mnie. Powiedziałam, M. Jak ja spojrzę twojej żonie w oczy. A on do mnie wygadasz swojemu mężowi. Ja na to , że nie. Chociaż w myślach wiedziałam, że o wszystkim powiem. Wybiegłam z tamtąd. Miałam zbiec po schodach na dol ale on krzyknął chodź tu! Zatrzymałam się, bo myślałam, że chce mnie przeprosić. Wtedy całym ciałem przycisnąć mnie do futryny od łazienki ocierał się o mnie i calowal nachalnie. I w tym momencie na górę wszedł mój mąż. Pomyślał, że się z nim całowałam. Nie chciał ze mną rozmawiać zszedł na dol i wypił szklankę whisky. Sąsiad do mnie: nic nie było. On nic nie widział. Idź w zaparte, że nic nie było. Zeszlam na dol było mi wstyd, że doszło do takiej sytuacji. Na dole M. Powiedział jeszcze, że należało się mojemu mężowi ktoś musiał mu utrzeć nosa. Po powrocie do domu z mężem wszystko sobie wyjasnilismy. Było wszystko w porządku. Nawet zapomniałam o tym zdarzeniu. 1,5 miesiąca dostałam SMS od sąsiadki, że miała mnie za kobietę z klasą i koleżankę, która już nie jestem. Wtedy napisałam, że to zasluga jej męża. Na drugi dzień dostałam SMa, że mam tupet, że sama kokietowalam jej męża, że M. wziął cała winę na siebie, a powinien był powiedzieć mojemu mężowi prawdę. Odpisalam, że to on mnie przycisnąć do futryny. Ze to było molestowanie z jego strony. W końcu zadzwonił do mnie sąsiad z pretensjami, że sobie pogrywam, bo ja tego chciałam. Ze wystarczyło przeprosić jego żonę i byłoby po temacie. Czuje się z tym wszystkim okropnie, bo w życiu nie chciałam, żeby ktoś przeze mnie cierpiał. A wiem, że ona cierpi. Ale ja nie chciałam takiej sytuacji. Z moim mężem jestem 13 lat, mamy 2 dzieci, dom, jesteśmy szczęśliwi, nigdy nie interesowałam się innymi facetami. 2 Odpowiedź przez iLoveMyLambs 2014-10-02 10:29:20 iLoveMyLambs Cioteczka Dobra Rada Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-07-14 Posty: 390 Wiek: 29 Odp: Pocałował mnie kolega mojego męża Zmień znajomych bo są toksyczni. Don't hate me just because You ain't me 3 Odpowiedź przez karola55555 2014-10-02 10:33:08 karola55555 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-10-02 Posty: 3 Odp: Pocałował mnie kolega mojego mężaZapomniałam dodać, że mój mąż rozmawiał z sąsiadem na ten temat, zadecydował używamy kontakt i tyle. M. stwierdził, że może wziąć cala winę na siebie i zapytał czy może się ze mną skontaktować i poprosić, żebym powiedziała jego żonie, że pocałował mnie w czoło, żeby mnie pocieszyć w razie gdyby do mnie zadzwoniła. Mąż powiedział rób co chcesz. Ale sąsiad nie zadzwonił. 4 Odpowiedź przez iLoveMyLambs 2014-10-02 10:36:43 iLoveMyLambs Cioteczka Dobra Rada Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-07-14 Posty: 390 Wiek: 29 Odp: Pocałował mnie kolega mojego męża Nie kontaktuj się z tym człowiekiem. Zerwijcie kontakt całkowicie, zapomnijcie o sytuacji i żyjcie swoim życiem. Don't hate me just because You ain't me 5 Odpowiedź przez Cyngli 2014-10-02 11:10:41 Cyngli Gość Netkobiet Odp: Pocałował mnie kolega mojego męża Daj sobie spokój, zapomnij o istnieniu tych drogą, pozwoliłaś, żeby Cię obcy facet całował i to 2 razy? Trzeba było krzyczeć i w mordę dać. 6 Odpowiedź przez karola55555 2014-10-02 11:28:42 karola55555 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-10-02 Posty: 3 Odp: Pocałował mnie kolega mojego mężaTeraz wiem. To wszystko działo się tak szybko. Nie umiałam zareagować. Dlatego mam żal o to do siebie. 7 Odpowiedź przez Amethis 2014-10-02 11:31:36 Amethis Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-01-12 Posty: 2,997 Wiek: ... tu i teraz ... Odp: Pocałował mnie kolega mojego męża Cynicznahipo napisał/a:Daj sobie spokój, zapomnij o istnieniu tych drogą, pozwoliłaś, żeby Cię obcy facet całował i to 2 razy? Trzeba było krzyczeć i w mordę tak to właśnie alkohol, tworzy dziwne historie, i wizjea koleś miękki fajfus, wymiękł po ponad miesiącu i swoją laskę zaczął urabiać w stresie, i oczekiwaniu co Ty zrobisztu się potwierdza regula nie rób nikomu dobrze nie będzie Ci źletrzeba bylo od razu temat wyciągnąć, a nie pod dywan zamiataći gratuluje naprawdę męża, ja bym od razu dał w czambo koledze, i pewnie dopiero potem bym wypił szklankę wiskey "Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać""Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz" 8 Odpowiedź przez Excop 2014-10-02 14:06:29 Ostatnio edytowany przez Excop (2014-10-02 14:15:13) Excop Przyjaciel Netkobiet Nieaktywny Zawód: emeryt MSW Zarejestrowany: 2014-07-10 Posty: 10,619 Wiek: 55 Odp: Pocałował mnie kolega mojego męża A dlaczego koleżanka zostawiła Cię z tym gościem sam na sam, skoro to ona odciągnęła Cię od męża? Maczała w tym palce, bo leci na Twojego męża? Analizowałaś to?A mąż i jego żona w tym czasie co robili? Spali zapewne... facet po przejściach 9 Odpowiedź przez Amethis 2014-10-02 14:24:00 Amethis Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-01-12 Posty: 2,997 Wiek: ... tu i teraz ... Odp: Pocałował mnie kolega mojego męża Excop napisał/a:A dlaczego koleżanka zostawiła Cię z tym gościem sam na sam, skoro to ona odciągnęła Cię od męża? Maczała w tym palce, bo leci na Twojego męża? Analizowałaś to?A mąż i jego żona w tym czasie co robili? Spali zapewne...dobre, aż tak bym nie poszedł, ale jak koleżanka pisała, mąż szedł na góręwięc mimo wszystko, szklanka wiskey mu się należała "Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać""Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz" 10 Odpowiedź przez Gary 2014-10-02 17:52:03 Gary Net-facet Nieaktywny Zawód: na razie podąża ścieżką ze szczytu w stronę zieleniącej się doliny Zarejestrowany: 2014-01-29 Posty: 8,238 Wiek: 537 i tej wersji będę się trzymał Odp: Pocałował mnie kolega mojego męża Powiedz mężowi prawdę. Z tamtymi ludźmi zerwij. Napisz jego żonie list i ze szczegółami wyjaśnij jak było. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...". Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
kolezanka daje mi sie macac